Niedługo później znajdowała się już na dziedzińcu zamku w Tourine. Zeskoczyła z konia. Któryś ze stajennych odebrał od niej wodze i zaprowadził ogiera do stajni. Ona sama w towarzystwie służki ruszyła do wyznaczonej jej komnaty. Poprosiła o przygotowanie jej łaźni. Zapach ryb obrzydzał ją i przy okazji ludzi wokół.
Z westchnieniem ulgi zamoczyła swoje ciało w gorącej wodzie. Tego było jej trzeba. Kąpieli z dala od Domu, z dala od ludzi. Pachnącej kwiatowymi olejkami.
***
Była Christą. Christą w spodniach do jazdy, lnianej koszuli, jeździeckich butach i warkoczu. Ale nie mogła zapomnieć o kapłaństwie. Wiedziała, że nie lubił Eilistraee. Raz nie zaszkodzi ubrać się tak jak ona.
Nałożyła na głowę ostatni element stroju - przepiękną, wyszywaną złotą nicią i zdobioną kamieniami szlachetnymi chustę. Tak właśnie wyglądał jej ubiór na kolację dziś wieczorem. Góra złoto-granatowa. Krótka, tak by było widać zdobiony tatuażem z henny brzuch. Długa, sięgająca ziemi spódnica. Złoto i granat, kolory Domu. Oprócz tego sporo biżuterii. Ale to włosy miały budzić podziw - splecione w warkocz, oplecione wokół głowy. Ozdobione przepięknymi spinkami. Kamień, znak szczebla kapłaństwa, połyskiwał na jej dekolcie. Była gotowa.
Weszła do sali w której odbywała się kolacja. Mnóstwo ludzi. Nie musiała wysilić się zbytnio aby go dojrzeć. Chciała podejść ale coś ją zatrzymało. Czyjaś mała rączka trzymała jej spódnicę. Odwróciła się gwałtownie.
-Caylo-pochyliła się nad rudowłosym chłopcem.-Coś się stało?
Pokręcił przecząco głową, roześmiany.
-Pochodzisz z Południa-zaczął nieskrępowany niczym. Za to ceniła dzieci, za prawdomówność, niewinność.-Opowiesz mi o nim?
Pytanie z lekka ją zdziwiło ale nie widziała przeszkód by nie opowiedzieć mu o jej rodzimych stronach. Potaknęła. Chłopiec chwycił jej dłoń. Wyszli do ogrodu znajdującego się za zamkiem.
Opowiadała mu o wszystkim. O lazurowych wodach morza, jezior i rzek. O ciepłych, złotych piaskach, przepięknych, orientalnych pałacach. Egzotycznych zwierzętach i owocach. Dzikich koniach. Różanych ogrodach. Oazach. Wystawnych przyjęciach i potężnej niegdyś armii.
Caylo zaczął słaniać się na nogach, zmęczony. Bez wahania wzięła go na ręce. Usiadła w najbliższej altanie. Okryła go swoją chustą.
Podniosła wzrok słysząc cichy szmer. Caspain przyglądał się jej z zaciekawieniem. Niecodziennym widokiem była kapłanka ze śpiącym dzieckiem na kolanach.
<Caspain? Elka fell in love <3 XD>
-Caylo-pochyliła się nad rudowłosym chłopcem.-Coś się stało?
Pokręcił przecząco głową, roześmiany.
-Pochodzisz z Południa-zaczął nieskrępowany niczym. Za to ceniła dzieci, za prawdomówność, niewinność.-Opowiesz mi o nim?
Pytanie z lekka ją zdziwiło ale nie widziała przeszkód by nie opowiedzieć mu o jej rodzimych stronach. Potaknęła. Chłopiec chwycił jej dłoń. Wyszli do ogrodu znajdującego się za zamkiem.
Opowiadała mu o wszystkim. O lazurowych wodach morza, jezior i rzek. O ciepłych, złotych piaskach, przepięknych, orientalnych pałacach. Egzotycznych zwierzętach i owocach. Dzikich koniach. Różanych ogrodach. Oazach. Wystawnych przyjęciach i potężnej niegdyś armii.
Caylo zaczął słaniać się na nogach, zmęczony. Bez wahania wzięła go na ręce. Usiadła w najbliższej altanie. Okryła go swoją chustą.
Podniosła wzrok słysząc cichy szmer. Caspain przyglądał się jej z zaciekawieniem. Niecodziennym widokiem była kapłanka ze śpiącym dzieckiem na kolanach.
<Caspain? Elka fell in love <3 XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz