Ona była jakaś inna, jakby nie była człowiekiem, albo była nie tym rodzajem człowieka jaki do tej pory poznałem. Nie pamiętam, by ktokolwiek chciał, bym pokazał mu jak słuchać drzew. Zawsze uważałem, że ludzie nie rozumieją druidów, a druidzi ludzi i to się sprawdzało, ale teraz nie miałem pojęcia co myśleć. Nie było w niej nic niezwykłego, no właśnie, spojrzałem jeszcze raz na nią i zorientowałem się, że ma nietypowe oczy, jakbym je już gdzieś widział, ale nie miałem pojęcia gdzie. Przysiadłem pod drzewem i spojrzałem na niebo, wielkimi krokami zbliżało się południe. Dziewczyna nie odrywała ode mnie wzroku, tak samo jak ja od niej. Miałem wrażenie, że intryguję ją tak samo mocno jak ona mnie.
–Jeśli chcesz mogę Cię nauczyć wsłuchiwać się w las, ale nauka będzie długa –powiedziałem z uśmiechem na twarzy. I tak nie miałem póki co żadnych placów na dalszą podróż, wiec nie było powodu, by nie poświęcić temu trochę czasu.
Usiadłem pod drzewem i przejechałem ręką po chropowatej powierzchni jego korzenia. Wszędzie wokoło rósł mech, z pomiędzy którego przebijały się drobne kępki trawy. Czekając na decyzję dziewczyny, ponownie się w nie wsłuchałem. Zupełnie straciłem kontakt ze światem zewnętrznym, gdy rozpocząłem swoją rozmowę z drzewem. To było niesamowite uczucie. Pamiętałem jeszcze, jak się uczyłem, by móc to kiedyś wykorzystywać. To były lekcje, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Powoli przejechałem ręką po korze drzewa w górę. Robiłem to oczywiście całkowicie nieświadomie, ale tego właśnie wymagała czynność, którą wykonywałem. Cały czas czułem na sobie czyjś wzrok. Gdybym nie wiedział kto to jest, zapewne uciekłbym do lasu. Uznałem, ze jej nie muszę się obawiać, więc tego nie zrobiłem. Całkowicie oddałem się słuchaniu drzewa i pogrążaniu we własnych myślach.
<Cassandra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz