-Muszę przyspieszyć osądy więźniów, bo ten smrod rozniesie się zaraz na całą posiadłość- skwitował, a potem przeniósł spojrzenie na maga. - A więc wciąż dopisuje Ci humor. Ten głupi, przebiegły uśmiech nie znika z Twojej twarzy. Dobrze więc. Wiesz, że za takie potraktowanie Doradcy Królewskiego powinieneś zostać co najmniej publicznie ośmieszony, a jakbym się postarał to i mógłbyś zawisnąć, ale dam Ci szansę. Będziesz mi służyć jako posługacz. Mam nadzieję, że wykorzystać mą litość i wspaniałomyślność. Jeśli nie… Cóż, zostanie mi tylko obciąć Twój plugawy jęzor. Może wtedy bardziej będziesz panować nad słowami i czarami. Zabrać go stąd i wyszorować. Nie chcę mieć sługi cuchnącego łajnem.
Skinął na dwóch swoich ludzi, którzy zaraz otwarli celę i wyprowadzili z niej maga, kierując się do wyjścia z lochów. Edhelras uśmiechnął się lekko pod nosem, omiótł gadzim wzrokiem pomieszczenie, a potem wrócił do swoich komnat ponownie przykładając do nosa śnieżnobiałą, perfumowaną chusteczkę.
<Iltran? Edek olśni Cię blaskiem swej chwały xD >

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz