niedziela, 11 maja 2014

Od Iskry do Williama

Ciemnowłosy młodzieniec podszedł do swojej torby, która była zawieszona u boku konia. Wyjął z niej naczynie gliniane i podszedł do mnie. Usiadł i otworzył ją, a w środku znajdowały się rośliny. Wlał do niej wody a następnie wymieszał. Substancja zrobiła się koloru zielonkawo żółtego. Następnie wyciągnął ręce wraz z kubkiem w moim kierunku i powiedział:
- Wypij to, poczujesz się lepiej.
Wzięłam od niego naczynie. Jeszcze raz spoglądnęłam wzrokiem na niego i przechyliłam wywar, by napić się. Kiedy rozlewał mi się w żołądku poczułam zimno ale po chwili zniknęło. Wytarłam usta wierzchem dłoni choć wiedziałam, że na dziewczynę to nie przystoi. Wstałam i ruszyłam do rzeki by wypłukać kubek. Uklękłam na kolanach i zanurzyłam go. Woda obmyła go. Wyciągnęłam go z wody i wytarłam o swoje spodnie. Podbiegłam do ciemnowłosego i podałam mu czysty kubek.
- Dziękuję Ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś - oznajmiłam mu - Na imię mi Iskra.
- Nie ma za co - uśmiechnął się i podał rękę - William
Uścisnęłam ją, a następnie wstałam i przetrzepałam ubrania. William także wstał. Podszedł do siwego ogiera i pogłaskał go. Wszystkie rzeczy spakował do swojej skórzanej torby.
- Czy mógłbyś podwieźć mnie do zamku księcia Ryka?
- Po co?
- Potrzebuję załatwić z nim jedną sprawę.
- Yyy no jasne, wsiadaj - powiedział.
Wskoczyłam na siodło i złapałam się siodła. William też wsiadł i włożył nogi w strzemiona. Ruszyliśmy kłusem, a już po chwili pędziliśmy galopem. W torbie zauważyłam coś małego i chyba ze słoneczkami, ale nie przejmowałam się tym.

<Will?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz