wtorek, 13 maja 2014

Od Eilistraee C.D Caspaina

Po uprzednim upewnieniu się, że Caspain odszedł wystarczająco daleko, wstała gwałtownie. Podniosła dziewczynkę, boleśnie wbijając jej paznokcie w ramię. Uderzyła ją w twarz.
-Przestań się ukrywać do cholery, Janyce!-warknęła. Zamiast dziecka na łożu momentalnie pojawiła się młoda dziewczyna o włosach i oczach w kolorze intensywnego lazuru. Była ona jedną z młodszych kapłanek, adeptek. 
-Nie musiałaś bić.-syknęła rozcierając zaczerwieniony policzek Jej skóra była ciemna, tak jak skóra Eilistraee z tym, że ciemniejsza.-Jak się dowiedziałaś? Na targu nie zauważyłaś...
-Gdy spałaś otworzyłaś oczy.-uśmiechnęła się tryumfalnie białowłosa.-Tęczówki były lazurowe. Widzę, że nie wychodzi Ci zmiana twarzy, moje Ty zdolne dziecko. 
-Musisz wrócić.-odpowiedziała Janyce nie przejmując się zbytnio uwagą.-Matka chce Cię zobaczyć.
-Ale ja nie chcę widzieć Matki.-mruknęła kapłanka.-Co może mi zrobić? Wysłać po mnie kolejne adeptki które zabiję klaśnięciem w dłonie?
Dziewczyna poruszyła się niespokojnie.
-Ona umiera, Eilistraee.-westchnęła cicho.-Musisz wrócić. Nikt nie jest godzien...
-Nawet tego nie sugeruj.-ucięła jej ostro.-Nie mam zamiaru rządzić burdelem którego ludzie nazywają Domem Dusz. Ciebie też prędzej czy później sprzedałaby, gdyby znów miała długi. 
-Aż tak ktoś się tu trzyma?-uśmiechnęła się złośliwie młodsza z kobiet. Jej wzrok skierował się na zostawiony w komnacie nóż myśliwski Caspaina.-Rozumiem. Wielka Eilistraee, wskrzeszająca zmarłych kapłanka robi za dziwkę jakiegoś wysoko postawionego Lorda?
Białowłosa w ułamku sekundy chwyciła jej włosy i pociągnęła w swoją stronę. Przyłożyła jej twarz do rozżarzonego paleniska. Tak by ogień parzył ale nie robił krzywdy. 
-Chcesz bym oszpeciła Twoją piękną buzię?-syknęła jej do ucha.-Szkoda. Raczej nikt nie kupi Cię ze zwęgloną twarzą.
Eilistraee puściła wyrywającą się adeptkę.
-Popłynę z Tobą.-odpowiedziała spokojnym, delikatnym tonem, jakby nic się nie stało.-Spróbujcie tylko trzymać mnie w tej klatce dłużej niż miesiąc a wybiję cały Dom.
Janyce potaknęła pospiesznie.

***

Mały, handlowy statek kołysał się delikatnie na falach. Spojrzała w stronę zamku na wzgórzu. Nie pożegnała się. Był zły - poza tym, nie chciała mu tego wszystkiego tłumaczyć. Dostatecznie dużo już wiedział.
-Wskrzesiłaś dziewczynkę?-spytała adeptki. Potaknęła.
-Wskrzesiłam, zniszczyłam pamięć i wmówiłam, że ktoś uratował ją i zostanie jedną z służących.-wyjaśniła szybko.
Im bardziej oddalali się od brzegu tym bardziej się bała. Matki i Caspaina. Nie wiedziała które z nich jest bardziej nieprzewidywalne.

<Caspain? XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz