czwartek, 1 maja 2014

Od Eilistraee C.D Caspaina

Po powrocie do swojej komnaty założyła na głowę chustę, resztę odzienia i biżuterię. Z jej ust znikł uśmiech, twarz znowu była kamienna, nie zdradzająca żadnych emocji.

***

Przechadzała się po salach i korytarzach. Jako, że na dworze padało, ten dzień przeznaczyła na zwiedzanie wnętrza zamku. Usłyszała rozmowę. Z przyzwyczajenia już, ukryła się i zaczęła podsłuchiwać.
-To kapłanka.-jeden z dworskich posłańców odpowiadał ze spokojem.-Wydaje mi się, że nieszkodliwa.
-Jest szkodliwa.-jego rozmówca podniósł ton głosu.-Używanie cieni jest powszechnie zakazane i karane śmiercią. To asasyn, jej zadaniem jest zabicie książęcej rodziny. Pochodzi z Emhart Derum, Południe pragnie zemsty. Dobry człowieku, powiedz nam, gdzie jest. Twój Lord wynagrodzi Ci to w złocie. 
Najbardziej racjonalnym, i jedynym wyjściem była ucieczka. Zerwała się do biegu. Nie mogła zbiec po schodach więc wyskoczyła przez okno. Witraż rozbił się na miliony kawałków, świecących w zachodzącym słońcu. Wylądowała na wozie z sianem. Zeskoczyła z niego i zaczęła biec dalej. Przed siebie, daleko. Wiedziała, że to bezcelowe. Ale miała nadzieję. 
Do jej uszu dotarły warknięcia ogarów. Musiały ją gonić. Przyspieszyła. Była przerażona. 
Strzał z kuszy skutecznie powalił ją na ziemię. Ktoś niedoświadczony, najwyraźniej młody myśliwy celował w plecy ale trafił w udo. Mimo to, raczej szok i siła strzału, nie ból, sprawiły, że upadła. Szybko podniosła się i zerwała do kolejnego, morderczego biegu. Kolejna strzała trafiła w ramię. Następna w kark. Nie miała już siły uciekać. Poddała się. Jej białe włosy, były teraz czerwone od spływającej po ciele krwi. Ktoś chwycił ją za nie. Mogła walczyć. Mogła uleczyć rany, użyć klątw by pozabijać łowców głów. Ale to jeszcze bardziej by ją pogrążyło.
Ostre szarpnięcie kazało jej wstać ale nogi odmówiły posłuszeństwa. Rosły mężczyzna przerzucił ją sobie przez plecy. Opadła na nie z cichym jękiem bólu.

***

Pytali o różnych ludzi. Pytali o ich zamiary i o jej zamiary. Przede wszystkim jednak pytali o jej prawdziwą tożsamość i cel przebywania na Wschodzie. 
Uparcie milczała. 
Tkwiła w niekomfortowej pozycji. Siedziała na krześle z rękoma związanymi z tyłu i nogami przywiązanymi do nóg krzesła. Dopiero teraz poczuła przeszywający ból. 
-Piękne oczy.-czarnowłosy mężczyzna uśmiechał się do niej. Żadnej reakcji z jej strony, nie pokazywała nawet cierpienia. Jakby nic jej tak naprawdę nie dotknęło.-Moja matka miała takie same. 
Zobaczyła błysk na stalowym przedmiocie trzymanym w rękach oprawcy. Zbliżył myśliwski nóż do jej oka. Była pewna, że je straci. Nic takiego jednak się nie stało. Ostrze zsunęło się na policzek zostawiając piekącą ranę. Cisza.
-Nic nam nie powiesz, prawda?-westchnął ciężko.-Trudno.
Odwrócił się do niej plecami. Odetchnęła z ulgą. 
Potężny cios odebrał jej oddech i przewrócił krzesło razem z nią. Łzy i krew utrudniały jej widzenie czegokolwiek ale zdołała ujrzeć otwierające się drzwi. Nieśmiało i z trudem podniosła głowę. Jej oczom ukazały się ognistorude włosy. Uśmiechnęła się i opadła na kamienną posadzkę. Bezwładność, spokój, brak bólu. Czuła się tak, jakby ogarniało ją morze ciepłego mleka. Wiedziała, że w takich sytuacjach lepiej nie zasypiać. Ale nikt nie mógł zabronić jej drzemki, chwilowego omdlenia. Nawet jeśli ma przypłacić ją życiem. 

<Co Ty wiesz o mieszaniu XD DRAMA QUEEN LONE>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz