poniedziałek, 19 maja 2014

Od Williama C.D Avy

- Ja poproszę whisky- zamówiłem. Chwilę później dostaliśmy swoje zamówienia. Kiedy nie próbowała być wymądrzała i upierdliwa, Ava była naprawdę miła, a nawet zabawna. I miała niezłe tempo. Kieliszki szły jeden za drugim. Wkrótce potem zrobiło się wesoło. Ava oczywiście twierdziła, że jest jak najbardziej trzeźwa i więcej nie wypije, ale nie odmawiała, gdy barman nalewał kolejkę. Sam też byłem już dość nawalony, ale mam mocną głowę i rzadko kiedy upijam się do nieprzytomności. Ale w jej towarzystwie wszystko było możliwe...
- To co robimy teraz?- spytała z zaczepnym uśmiechem. Zmierzyłem ja od stóp do głów i pomyślałem o jednym. Ale potem przyszło mi do głowy, że gdy obudzi się z alkoholowego amoku, będzie wściekła. A byłem naprawdę zdziwiony jej nagłą przemianą...Zresztą, nieważne.
Wstałem od baru i przeszedłem się do łazienki. Przemyłem twarz zimną wodą i odetchnąłem głęboko. Gdy wróciłem, przy Avie siedziało trzech tęgich mężczyzn. Chyba każdy może się domyślić, co chcieliby zrobić. Jeden z nich trzymał rękę na talii dziewczyny.
- Zostaw ją- powiedziałem spokojnie, podchodząc do nich, a mężczyźni parsknęli śmiechem.
- A ty niby kim jesteś, żeby nam rozkazywać?- spytał jeden. Odwróciłem się w jego stronę i zdzieliłem go pięścią w szczękę.
- To powinno ci wystarczyć jako odpowiedź- odparłem. Spojrzałem na pozostałych dwóch. Podeszli do mnie i zaatakowali. Potem sprawa potoczyła się dość szybko.

*nocą*

Mężczyźni zaczepiali i gonili nas przez jakiś czas. Jako, że Ava nie utrzymywała pionu, musiałem wziąć ją na ręce. A bieganie z balastem, nawet tak lekkim jak ona, nigdy nie jest proste. W końcu jednak się ich pozbyliśmy. Wynająłem pokój na jedną noc w jakiejś niewielkiej gospodzie i zaniosłem tam Avę. Ułożyłem ją na łóżku i przykryłem ją kocem. Gdy się obudzi, nie będzie zbytnio zadowolona, choćby ze względu na to, że trzy czwarte jej koszulki było w strzępach, a spodnie poprzecinane były nożem. Ale mówi się trudno.
Wstałem wczesnym rankiem, ale czerwonowłosa spała jak dziecko. Przeciągnąłem się jak kot, kości mnie bolały po trzech godzinach snu na podłodze. Przygotowywałem herbatę i coś do jedzenia, gdy usłyszałem cichy jęk. Wróciłem do sypialni. Ava powoli otwierała oczy...
- Głowa mi pęka. Gdzie ja, do cholery, jestem?- mruczała pod nosem, aż zauważyła mnie, stojącego w drzwiach. Zsunęła się z łóżka i powoli wstawała. Już miała iść w moją stronę, ale zobaczyła w jakim jest stanie i przystanęła.
- Coś ty ze mną zrobił?- warknęła i rzuciła się w moją stronę.- Pieprzony zboczeniec!
Złapałem dziewczynę za nadgarstki i unieruchomiłem, jednocześnie przyciągając ją do siebie. Opierała się o mnie całym ciałem, patrząc mi w oczy z wściekłością.

<Ava?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz