piątek, 9 maja 2014

Od Williama C.D Iskry

Ułożyłem rudowłosą delikatnie na ziemi, kładąc jej pod głowę zwinięty w kulkę materiał. Kilka minut później spała mocno. Uśmiechnąłem się. Uroczy widok. Z zamyślenia wyrwało mnie szczekanie psa. Spojrzałem na Rooneya, który obwąchiwał moją torbę.
- Przykro mi stary, nie ma tam zbyt wiele- przyznałem i spojrzałem na rudą. No tak, ona pewnie nie jadła za wiele. Pomyślałem chwilę, po czym wziąłem torbę i zarzuciłem ją sobie na ramię.
- Ty tu zostań i pilnuj jej- poleciłem psu i odwróciłem się w konia kierunku.- Wątpię, żeby się obudziła przed moim powrotem.
Wsiadłem na ogiera i popędziłem w stronę miasta.

*** jakiś czas później ***

Konia przywiązałem do drzewa na skraju lasu i udałem się na stragany, tam zawsze można było kupić coś dobrego. Podszedłem do jednego ze stoisk i uśmiechnąłem się do starszej kobiety. Ta od razu się rozpromieniła.
- Witaj, młody człowieku. Czego szukasz?- spytała, wskazując na różne przedmioty wokół niej. Były tam głównie zioła i przyprawy, ale znalazło się tam też kilka innych rzeczy.
- Poproszę liście szałwii lekarskiej, kłącze imbiru oraz naczynie, w którym mógłbym przygotować napar, jeśli jest taka możliwość- powiedziałem. Kobieta od razu zaczęła pakować przedmioty, a moją uwagę przykuła skórzana bransoletka z czarnych rzemyków z małymi słoneczkami. Od razu skojarzyła mi się z rudą..
- Mogę ją panu dać za darmo- usłyszałem. Przeniosłem wzrok na życzliwą kobietę.
- Jestem bardzo wdzięczny, ale nie mógłbym...- zacząłem, ale handlarka machnęła na mnie ręką i podała mi ją. Zapłaciłem więc za pozostałe towary, podziękowałem i ruszyłem dalej, na stragan z mięsem. Kupiłem dwa duże zające i parę kości dla Roona. Kiedy miałem już wszystko, ruszyłem w drogę powrotną. Gdy wreszcie wróciłem nad rzekę, rudowłosa podnosiła się powoli, przecierając oczy. Rooney leżał obok niej, z głową na jej nogach. Zsiadłem z konia i podszedłem do nich.
- Widzę, że już wstałaś- powiedziałem lekko.
- Długo spałam?- spytała. Nie zdążyłem odpowiedzieć, bo ona już skierowała wzrok na konia obłożonego dodatkową torbą.- Gdzie byłeś?
- Miałem pozwolić, żebyś umarła z głodu?

<Iskra?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz