piątek, 9 maja 2014

Od Williama C.D Avy

- Tak to sobie tłumacz- rzuciłem, otwierając drzwi celi. Czerwonowłosa zmierzyła mnie spojrzeniem.- Idziemy?
Bez słowa mnie minęła i ruszyła przed siebie. Pokręciłem głową z rezygnacją. Zero elegancji i instynktu samozachowawczego.
- Skąd się tu właściwie wziąłeś?- spytała, gdy wyszliśmy na zewnątrz. Wiatr wiał silnie i ciało dziewczyny przeszedł dreszcz. Znajdowaliśmy się niedaleko portu, a nieosłonięta przestrzeń sprawiała, że żywioł bez problemu zakradał się do nieosłoniętych miejsc. Westchnąłem i ściągnąłem z siebie ciepły płaszcz po czym zarzuciłem go dziewczynie na ramiona.
- Co ty do cholery robisz?- warknęła, a ja wzruszyłem ramionami. W cienkiej koszuli ruszyłem przed siebie, nie zważając na wilgoć w powietrzu. W tej chwili miałem wielką ochotę się napić. I to czegoś mocnego.
No ale niestety, gdy byłem kilka metrów od knajpy urocza istotka zatarasowała mi drogę.
- Masz zamiar w ogóle ze mną rozmawiać?- zapytała, przyglądając mi się. Założyła okrycie, ale płaszcz był trochę za duży. Czułem jak kąciki ust unoszą mi się w uśmiechu. Czerwonowłosa popatrzyła na mnie ze złością.- Co się cieszysz?
- Nie masz czegoś do roboty? Nie wiem, pobicie jakiegoś faceta, upolowanie kota, odwiedzenie rodziny i spędzenie czasu na wspólnym..- mruknąłem, a dziewczyna mnie spoliczkowała. Po czym odwróciła się na pięcie i pobiegła przed siebie. Na boga! Za jakie grzechy ja ją spotkałem?
W końcu doszło do mnie, że powinienem ją dogonić. Nie było to zbyt łatwe, bo już dawno znikła mi z oczu. Jednak szczęście mi dopisało. Znalazłem ją na skraju lasu. Siedziała pod drzewem, ze spuszczoną głową. Podszedłem do niej bezszelestnie i przykucnąłem przy niej. Podniosła głowę i spojrzała na mnie ze złością.
- Spieprzaj- mruknęła.
- Nie można wymazać z pamięci wszystkiego, co sprawia ból- zauważyłem. Czerwonowłosa zaśmiała się gorzko.
- Gdybyś był w połowie tak zabawny, za jakiego się uważasz, byłbyś dwa razy bardziej zabawny niż jesteś.
- W tym momencie nie chciałem być zabawny. Po prostu..chciałem być miły- powiedziałem cicho, po czym usiadłem obok niej, tak że stykaliśmy się ramionami. Zacząłem się przyglądać chmurom. Po chwili zauważyłem jedną...- Patrz! Stara baba w spódnicy na fotelu z kotem na kolanach..
- Słuchaj...- wyszeptała nagle dziewczyna. Spojrzałem na nią i delikatnie odgarnąłem niesforny kosmyk z jej twarzy. Zrozumiałem, że to nie był dobry pomysł i chciałem zabrać rękę, ale ona mnie za nią złapała.
- Przepraszam...- zacząłem. Dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale się rozmyśliła.
- Nie rób tego więcej- mruknęła tylko i popatrzyła w inną stronę.

<Ava? Mam nadzieję, że nie jesteś zła>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz