wtorek, 22 kwietnia 2014

Od Alysanny C.D Felsaroth'a

Nie mogła spać. Była wykończona ale nie mogła spać. Coś po prostu nie dawało jej zasnąć. Strach ją paraliżował.
-Sanna.-zawstydziła się lekko i spuściła wzrok.-Mów mi Sanna.
Wbiła spojrzenie w spróchniałą podłogę, jakby była ona czymś nieprawdopodobnie interesującym.
-Jak dotąd żyłaś? Musiałyście się ukrywać prawda?-spytał żeby zagaić rozmowę.
-W zakonie na Wschodzie.-odpowiedziała cicho.-Nie było mi źle...Mam babkę, to najważniejsze. Ale ona nie zawsze była dobra, sam rozumiesz. Jestem jej niewyobrażalnie wdzięczna za uratowanie mi życia. Ona nie jest taka jaka była moja matka...Zawsze zajmowały się mną guwernantki i niańki ale nigdy ona bezpośrednio. Mama taka nie była. Tęsknię za nią. Bardzo chciałabym odzyskać Południe.
Pojedyncza łza spłynęła po jej policzku. Felsaroth starł ją kciukiem ale szybko cofnął rękę. Sanna zacisnęła palce na jego dłoni.
-Pomożesz mi?-spytała cicho.-Muszę wrócić do domu.
-Pomogę.-uśmiechnął się.-Już niedługo będziesz w Emhart Derum.
Zapadła cisza. Bezgraniczna cisza. Słychać było tylko ludzi na dole.
-Wybacz, że powiedziałam Ci o ślubie.-westchnęła ciężko.-Myślałam, że wiesz. Byłam tego niemalże pewna. To moja babka. To wszystko jej wina. Ona chce pieniędzy, pozycji, nie liczy się z moim szczęściem. Wydałaby mnie za mąż za kogokolwiek, wiem jaka jest. Czasami najchętniej uciekłabym i zamieszkała gdzieś pod zmienionym nazwiskiem.
Spojrzała mu w oczy.

<Felek, brak weny>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz