***
Usiadła na oknie w postaci wrony. Obserwowała dwóch mężczyzn w dość...specyficznej sytuacji. Jeden był ognistowłosym Lordem a drugiego nie znała. Musiał być giermkiem lub posłańcem. Nie szokowało jej to. Wychowała się w dzielnicy rozkoszy w Emhart Derum. Tam takie sceny były codziennością. Małe dziewczynki w oknach burdelów, męskie prostytutki. Czekała aż nieznajomy wyjdzie. Gdy to zrobił przybrała na powrót ludzką postać. Na Caspainie nie zrobiło to żadnego wrażenia. Patrzał na nią niewzruszony i pił wino. Zeskoczyła z okna i podeszła bliżej. Trzymała jednak dystans.
-Podczas wczorajszego incydentu-zaczęła spokojnie-Zerwałeś mi Panie naszyjnik. To pamiątka i bardzo zależy mi na jego odzyskaniu.
-O tym mówisz?-uśmiechnął się trzymając w rękach srebrny wisior zakończony diamentem.-Śliczna błyskotka. Musiała być droga.
-Istotnie, była.-starała się przemawiać jak najbardziej spokojnie ale serce zabiło jej mocniej gdy Caspain położył wisior na stół i nachylił się nad nim z nożem.
-Szkoda byłoby zniszczyć tak piękną rzecz.-przejechał końcem ostrza po kamieniu nie niszcząc go.
-Proszę.-wyciągnęła rękę w jego stronę. Mężczyzna podniósł się. Uśmiechała się w duchu, myśląc, że jej odda. Naiwna niczym dziecko.
Nie miała pojęcia jak popchnął ją na ścianę. Rozpaczliwie próbowała złapać wisior, ale Caspain był wyższy. Z szyderczym uśmiechem obracał go w palcach tuż nad jej głową.
-Wzruszające.-powiedział oschle nadal się uśmiechając.-Straciłaś moce po wczorajszym, co? Widzisz, biała kapłanko, zalety walki wręcz. Na nic zdaje się osłanianie magią, zwykłe tchórzostwo. Teraz to ja mógłbym Cię zabić.
Wzięła głęboki wdech. Wypuściła powietrze z sykiem. Wisior był symbolem kapłaństwa. Był symbolem duchowego szczebla. Bez niego jest nikim. Próbowała wyrwać się ale mężczyzna skutecznie jej to uniemożliwiał, jeszcze bardziej dociskając do ściany. Czuła się jak w pułapce.
<Caspain?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz