Spojrzałam na stojącą przede mną kobietę. Prawą nogę zastępowała jej drewniana, sztuczna kończyna, ale mimo to bardzo dobrze sobie radziła. Pod suknią prawie nie było tego widać.
- Masillo, przynieś mi proszę listy, które otrzymałam w tym tygodniu. Czas je obejrzeć - posłałam jej delikatny uśmiech.
- Tak, Pani - służąca pokłoniła się lekko i odeszła. Zostałam sama w swojej komnacie. Pomieszczenie wypełniało światło wpadające przez szeroko otwarte okno. Podeszłam do niego i stanęłam na balkonie. Rozejrzałam się po ziemiach Thessonu. To właśnie ze stolicy Królestwa Wschodu zarządzałam wszystkimi podlegającymi mi księstwami. Całe szczęście, że moi namiestnicy byli ludźmi godnymi zaufania.
- Pani? - zza pleców dobiegł mnie męski głos. Odwróciłam się w kierunku młodego, dwudziestokilkuletniego rycerza. Olyvar Artem Forgety, Drugi tego imienia, Lord Aspenhall, a prywatnie młodszy brat mojego zmarłego męża uśmiechnął się zawadiacko.
- Olyvarze, ile razy prosiłam Cię, byś nie zwracał się do mnie tym tytułem? - spytałam łagodnie.
- Taki tytuł najlepiej do Ciebie pasuje, Iriso - bronił się. - Znacznie lepiej niż Czerwona Wdowa.
- Co mogę poradzić na to, że jestem Czerwoną Wdową? A następnym razem, nie skradaj się tak. Dobrze wiesz, że tego nie lubię - skarciłam go. Olyvar bez wahania podszedł do mnie i wziął mnie pod ramię.
- Obiecuję, moja Pani. Zgodzisz się na spacer w moim towarzystwie?
- Chciałabym, jednak obowiązki wzywają - westchnęłam. - Za chwilę otworzą bramy zamku dla wieśniaków.
- W takim razie pozwól sobie towarzyszyć - nalegał, a ja mimowolnie się roześmiałam. Olyvar był troskliwym przyjacielem, którego księstwo sąsiadowało z moim. Uczyniłam go swoim przybocznym zaraz po śmierci Mikkela.
- Dobrze - zgodziłam się. - Jak długo zagościsz w Thessonie?
- Podejrzewam, że kilka tygodni. Przykro mi, że tak szybko będę musiał wyjeżdżać - zmarkotniał, a ja szturchnęłam go łokciem i uśmiechnęłam się ciepło.
- Ważne, że przynajmniej te kilka tygodni będziesz - stwierdziłam, zatrzymując się. Straż szybko pokłoniła się i otworzyła ciężkie, mosiężne drzwi z licznymi zdobieniami, które przedstawiały podróż kobiety z lisem u swego boku, symbolu rodu Forgety. Drzwi, zwane Milowymi, były prawdopodobnie najsłynniejszymi drzwiami w całym Królestwie Wschodu. Za nimi rozpościerała się sala tronowa. Niegdyś była ponura, zimna, jednak wraz ze ślubem z Mikkelem wprowadziłam tu przepiękne, kwiatowe witraże, przez które wpadało do środka światło. To sprawiło, że uwielbiałam przebywać w tym miejscu.
- Listy już czekają, Pani - Masilla stanęła obok tronu i posłała Olyvarowi nieśmiały uśmiech. Westchnęłam z rozbawieniem, siadając na tronie. Specjalnie przyniesiony stół pokrywały listy, pióra, atrament.
- Dobrze. Masillo, czy moi doradcy stawili się już na zamku? - spytałam, a dziewczyna przytaknęła. - W takim razie wprowadź ich.
- Wedle życzenia, Pani - Masilla zniknęła za Milowymi Drzwiami. Po kilku minutach do sali tronowej wkroczyli moi doradcy: Sir Jordan Hammelton, Lord Marinus Forgety oraz Lady Annabelle Valris. Każdy z nich złożył pokłon, a następnie usiadł na wyznaczonym, przysuniętym do stołu krześle.
- Olyvarze! - zawołałam, widząc jak zmierza ku wyjściu. - Zostań proszę, zajmij dziś miejsce obok mnie.
- Ależ Pani..
- Jest moim gościem, przyjacielem, a zarazem szwagrem - przerwałam Sir Jordanowi. Stary rycerz zamilkł, nie wyrażając więcej sprzeciwu. Olyvar zasiadł na krześle obok mnie.
- A zatem.. Zacznijmy te obrady - uniosłam kąciki ust i wzięłam do ręki pierwszy list.
(...) Drzwi sali tronowej otworzyły się z hukiem, gdy akurat kończyłam czytać jeden z dostarczonych do mnie listów. Podniosłam głowę znad pergaminu, zaskoczona.
- Co się stało? - spytałam od razu, nie dając jeźdźcowi nawet chwili na zaczerpnięcie oddechu.
- Sir Jorah Mormont objął władzę centralną w Królestwie - wydusił z siebie. - Avalanches dopadła klęska głodu.
- Ile mamy zapasów? - zwróciłam się do Lady Annabelle.
- Na dziesięć lat oblężenia, Pani - kobieta odpowiedziała bez wahania.
- Sir Jordanie, jeszcze dziś zarządzisz przeprawę z jedną - dziesiątą tych plonów do Avalanches. Żołnierzom oznajm, że każdy z nich dostanie podwójny żołd, jeżeli do miasta dotrą wszystkie, nieuszkodzone wozy. Ruszaj już teraz - powiedziałam, wypisując szybko potrzebne mu żelazne listy.
- Rozkaz, Pani - skinął głową, wziął ze sobą listy i opuścił obrady.
- A teraz Sir Jorah Mormont. Opanował Północ, powiadasz? Lady Annabelle, czy moja matka nadal prowadzi rozmowy z jego doradcami?
- Z tego co mi wiadomo, owszem. Chciałaby doprowadzić do ślubu przed zimą.
- W takim razie.. Chłopcze, jak Ci na imię?
- Branen, Pani - kilkunastolatek przyklęknął na jedno kolano.
- Branenie, nie opuszczaj dzisiaj zamku. Lady Annabelle, Lordzie Marinusie, proszę byście opuścili salę tronową. Obrady zostaną dokończone w późniejszym terminie - oznajmiłam i odczekałam, aż moi doradcy zostawią mnie samą z Branenem, Masillą i Olyvarem. - Masillo, pergamin.
- Tak, Pani - młoda kobieta położyła przede mną rysę papieru. Zaczęłam pisać.
'Sir Jorahu III Mormoncie, władco Północy, Lordzie Hammshert. Dotarły do mnie wieści o Twoim zwycięstwie w wojnie domowej na Północy. Ród Mormontów rośnie w siłę. Jestem przekonana, że wiesz Lordzie o staraniach swoich doradców i mojej matki, Lady Lorienne Ophelii Valris, które mają doprowadzić do naszego ślubu. Wiem także, że do tej pory oboje nie określiliśmy swojego stanowiska w tej sprawie. Pragnę, byś wyraził swoje zdanie na ten temat. Moim zdaniem jest to odpowiedni moment na poczynienie zdecydowanych kroków w celu zjednoczenia Królestw lub wywołania kolejnej, tragicznej w skutkach wojny. Sir Jorahu, jesteś człowiekiem inteligentnym i rozsądnym. Oczekuję szybkiej odpowiedzi, Lady Irisa Catharina Forgety, Księżna Wschodu, Lady Thessonu, Ziemi Kwiatów oraz Avalanches.'
- Chłopcze, wyruszysz jeszcze dziś w podróż do Hammshert. Pojedzie z Tobą jeden z moich najlepszych rycerzy, Daseron Whinerys. List masz wręczyć osobiście Sir Jorahowi, a następnie osobiście odebrać odpowiedź. Jeśli wrócicie do Thessonu już w przyszłym tygodniu, sowicie Was wynagrodzę - oznajmiłam i podałam zapieczętowany list chłopcu. - Nie zawiedźcie mnie.
(Sir Jorahu? :3)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz