piątek, 25 kwietnia 2014
Od Jorah'a c.d. Irysy
Jorah westchnął ciężko, odkładając pergamin na blat stołu, i ukrył twarz w dłoniach. Jedyne, o czym teraz marzył, to możność odcięcia się od tych wszystkich spraw, które tak nagle zwaliły się na niego. Nadchodząca zima. Coraz częstsze ataki wilkorów. Kurczące się szybko zapasy. Ślub…
Ślub.
Lord przesunął dłońmi po twarzy, uniósł głowę i spojrzał w krajobraz za oknem. Śnieg przestał padać z samego rana, zdążył jednak przykryć ziemię cienką warstwą. Na głównym dziedzińcu bawiła się grupka dzieci, ich śmiech dobiegał nawet do komnaty rycerza. Mężczyzna odwrócił wzrok.
Przez dłuższą chwilę nie mógł zebrać myśli, a kiedy wreszcie mu się to udało, same powędrowały one w stronę czekającej go ceremonii. Lord Mormont nie umiał powstrzymać kolejnego westchnienia. A więc czeka cię ślub, Jorahu. Będziesz miał żonę, a może nawet i dziedzica. Czy nie na tym ci zależy – na przetrwaniu twego rodu? Na następcy, który mógłby godnie rządzić Północą, gdy ciebie zabraknie?
Ludzie zwą cię między sobą Królem Północy, panie – powiedział mu maester Gergion. – A król powinien mieć królową.
Mężczyzna poruszył się niespokojnie na mahoniowym krześle. Nigdy nie myślał w ten sposób o swej pozycji. Nigdy.
Aż do dzisiaj.
Jeźdźcy wysłani do Lady Lorienne wrócili później niż w zaistniałej sytuacji życzyłby sobie Lord. Odpowiedź jednak zaskoczyła go jeszcze bardziej – Lady Valris pragnęła spotkać się z nim, by omówić szczegóły uroczystości.
Przygotowania do wyjazdu podjęto jeszcze tego samego dnia.
Następne trzy dni były dla Joraha dość męczące. Osobiście pilnował wszystkiego i wszystkich, niemal wychodząc przy tym ze skóry. Był obecny przy podkuwaniu swego konia, ćwiczeniach straży, a nawet przygotowywaniu zapasów żywności na podróż. Robił co tylko było w jego mocy, by oderwać się od myśli o ślubie, zbliżającym się wielkimi krokami. Wiedział, że w Thesson nie będzie miał na to najmniejszej szansy, próbował więc choć odłożyć to nieco w czasie. Jego zabiegi skutkowały – ciężka praca od poranka do późnych godzin nocnych sprawiała, że w jego myślach gościły tylko i wyłącznie sprawy podróży, jej cel zaś pozostawał poza ich zasięgiem. Na razie.
<Lady Iriso? I hale no fucking idea what else could I write XD>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz