środa, 30 kwietnia 2014

Od Cassandry C.D Iltrana

Ogień zgasł zupełnie. Iltran prawie zniknął już między drzewami, gdy ogarnęło mnie jakieś dziwne uczucie.
- Przepraszam- powiedziałam cicho, choć sama nie wiem dlaczego. Odwrócił się i spojrzał na mnie zdziwiony.- Że tak zareagowałam. Przepraszam.
Druid wzruszył ramionami.
- Jesteś jaka jesteś. Każdy z nas jest inny. Nie każdy ma szanse na indywidualność- stwierdził, po czym odszedł. Zaczynało świtać, a ja zostałam sama. I nie przespałam ani chwili.
- Będą musieli poczekać trochę dłużej- mruknęłam pod nosem i ułożyłam się wygodnie na trawie. Nie wiem nawet, w którym momencie zasnęłam.
Gdy się obudziłam, dochodziło południe. Wreszcie się wyspałam. Postanowiłam, że zostanę tutaj troszkę, żeby zregenerować siły. Może parę dni. Poukładałam swoje rzeczy w jakąś logiczną całość i wybrałam się na spacer. Po jakichś dziesięciu minutach znalazłam niewielki strumyk. Usiadłam nad wodą i cieszyłam się przyjemnymi promieniami słońca, które przebijały się przez korony drzew. Chwilę później para kosów przysiadła na gałęzi drzewa, które rosło nieopodal i zaczęła swoje trele. Nuciłam razem z nimi, dopóki nie usłyszałam znajomych mi już kroków. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Iltrana opartego o drzewo i przyglądającego mi się.
- Sądziłem, że przy najbliższej okazji stąd znikniesz- mruknął. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Chyba zrobię sobie przerwę. Dawno nie czułam się tak dobrze w jakimś miejscu- przyznałam cicho. Druid podszedł bliżej.

<Iltran?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz