***
Zasypiała w siodle. Nie wyspała się - trudno wyspać się na podłodze statku i to podczas deszczu.
-Ile jeszcze?-spytała cichym, słabym tonem.
-Dzień, góra dwa drogi.-odpowiedział. Była głodna. Była głodna i zmęczona a to nie jest najlepszym połączeniem.
-Zatrzymajmy się gdzieś.-powiedziała cicho.
-Gdzie?-Felsaroth wskazał na otaczający ich las. Nie wiedziała ile już jadą. Nie wiedziała gdzie są. Traciła świadomość. Była mu niewyobrażalnie wdzięczna, że z nią pojechał. Zginęłaby bez niego.
***
Trzy dni niemalże bez jedzenia, wody i snu. Zamknęła oczy. Jej koń i tak podążał za Felsarothem więc nie bała się, że się od niego odłączy. Nie wie czy spała, a jeśli nawet to ile.
-Otwórz oczy.-znany, męski głos wyrwał ją z przyjemnego letargu. Ujrzała gigantyczną budowlę wspinającą się na wzgórzu. Szmaragdowe jeziora, złocisty piasek. I potężną bramę z dwoma orłami, strzegącą miasta. Emhart Derum, nie widziała tego miejsca od dziesięciu lat. Nie straciło ni piękna ni siły. Łzy popłynęły po jej twarzy. Chciałaby zobaczyć mamę. Zobaczyć swoją starą komnatę. Chciałaby żeby było jak dawniej. Ale wojna zniszczyła jej życie. Północ zniszczyła jej życie.
-Boisz się?-spytał cicho gdy ujrzeli pod bramą strażników. Potaknęła. Bała się, bardzo się bała. Nie chciała go narażać. Jeśli ktokolwiek ją rozpozna, zostanie zamordowana na miejscu.
<Felek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz