środa, 30 kwietnia 2014

Od Williama C.D Avy

Ostatnio nie działo się nic ważnego. Mogłem w spokoju wypoczywać, czekając jednocześnie na nowe wezwanie. Dla zabicia czasu często chodziłem do lasu, razem z Rooneyem, chcąc nauczyć go prostych komend.
Tym razem jednak poszedłem tam sam, nie wiem czemu. Spacerowałem sobie, zebrałem kilka jadalnych roślin, żeby doprawić nimi kolację. W pewnym momencie usłyszałem czyjś głos. Zeskoczyłem z drzewa, na którym akurat siedziałem, i ruszyłem w tamtą stronę. Kilka minut później zobaczyłem niską, drobną postać. Dziewczynę o długich czerwonych włosach i morskich oczach. Ona też mnie zauważyła, bo przestała gwizdać. Staliśmy naprzeciw siebie, mierząc się wzrokiem.
- Słyszałem, że tutejsze lasy są niebezpieczne. Podobno można tu napotkać nieciekawe towarzystwo- zauważyłem, uśmiechając się ironicznie. O dziwo, dziewczyna odpłaciła mi się tym samym.
- Och, doprawdy? Czyli ty również zaliczasz się do tej kategorii?- spytała, kpiąco. Jakaż urocza istotka.
- Zależy, z czyjego punktu widzenia. Mogę być miłością twego życia, zgubą i cierpieniem lub najgorszym koszmarem. Ewentualnie towarzyszem, ale to bywa męczące.
Dziewczyna prychnęła z lekceważeniem. Oparłem się o drzewo i przyglądałem się jej spod zmrużonych powiek.
- Tak szczerze, to czego tu szukasz?- zapytałem, po chwili. Czerwonowłosa wzruszyła ramionami.
- A czego mogłabym szukać w cholernym lesie?- mruknęła pod nosem.
- Chochlików, elfów, krasnoludów, końca tęczy, na której jest garniec złota- wyliczałem. Na słowo "złoto" ujrzałem w jej oczach błysk zainteresowania.


<Ava?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz