czwartek, 24 kwietnia 2014

Od Argony c.d. Eony

W pokoju za niewielkim stołem, na którym leżały jakieś zwłoki stał niski, pomarszczony mężczyzna ubrany w niemal nieskazitelnie czysty biały kitel i w okularach wyglądających jak denka od butelek (prawdopodobnie nimi będących)na nosie. Na jego szyi wisiał ten dziwaczny przyrząd do mierzenia... sama nie wiem po co... a zza pasa wystawała strzykawka. Zobaczył nas i prawie podskoczył.
- Oh! Mój Obiekt Specjalny Argona! - wykrzyknął podchodząc do mnie radośnie - Wszystko w pożądku? Nie było żadnych skoków adrenaliny? Zwiększenia ciśnienia?
- Nie... - mruknęłam odpychając dłoni mężczyzny, który już chciał mnie zbadać - Za to przyprowadziłam ci nowego pacjenta Eskulapie.
- Nowego pacjenta? - spojrzał z zainteresowaniem Na Eonę - A kim ono jest?
- To Eona, została raniona w nogę. Możesz ją opatrzyć? - już widziałam jak staruszek zaciera ręce - Najlepiej bez zbędnych eksperymentów...
- Eksperymentów? - zdziwiła się dziewczyna nieufnie patrząc na Eskulapa krzątającego się już przy regałach.
- To wariat - mruknęłam jej do ucha - Jest najlepszym doktorem w tej okolicy, to szalony geniusz, który lubi podczas operacji... ehkem... dodać coś od siebie...
- To może lepiej, żeby mnie nie badał... - Eona wyglądała nieco niepewnie i wcale się jej nie dziwiłam. Podczas mojego pierwszego spotkania z Eskulapem też wcale nie miałam tęgiej miny.
- Nie przejmuj się. To dobry człowiek i na pewno nie zrobi ci krzywdy... - przy niewielkim stole z wywarami pojawił się mały wybuch, a osmalona twarz mężczyzny wychynęła po chwili z dymu - A przynajmniej świadomie...
- Dzięki za pocieszenie...
- Proszę Onno, usiądź - staruszek wskazał dziewczynie krzesło i gdy usiadła zaczął z zapałem opatrywać ranę, przy czym zamiast zwykłą wodą polewał ją jakimś wywarem
Eona krzywiła się przy każdym zetknięciu skóry z płynem, ale nie krzyczała. Być może nie jest taka słaba na jaką wygląda?
(Eona?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz