czwartek, 24 kwietnia 2014

Od Eilistraee C.D Irisy

-Zostaw mnie samą, proszę.-uśmiechnęła się do służącej. Kobieta ukłoniła się i wyszła. Gdy Eilistraee była pewna, że się oddaliła, wykonała szybki ruch ręką. Waza stojąca przy łożu rozbiła się. Kolejny ruch i powróciła do pierwotnego stanu.
-Niewystarczająco silna.-mruknęła sama do siebie. Opadła z sił ostatnimi czasy. Używanie cienia jest zakazane nawet wśród kapłanek i karane śmiercią. A przy okazji także niezwykle wyczerpujące.
Ktoś zbliżał się do jej komnaty. Na jej usta wpłynął delikatny uśmiech.
-Urządzamy uroczystą kolację z okazji przyjazdu mojego brata.-w drzwiach pojawiła się znajoma postać Irisy.-Może zechciałabyś nam potowarzyszyć?
-To byłby wielki zaszczyt Pani.-odpowiedziała nadal się uśmiechając.-Niestety, jestem wyczerpana po podróży. Wybacz mi Lady, ale muszę odpocząć. Chętnie spotkam się z Tobą Pani, i z twym bratem jutro rano.
-Dobrze.-kobieta uśmiecha się.-Dobrej nocy.
Słyszała echo jej kroków na korytarzu. Skrzypienie dębowych drzwi jednej z sal. Zamknięcie ich. Może wyjść.
Odetchnęła głęboko wieczornym powietrzem mieszanym z zapachem kwiatów. Nalała sobie wina do kielicha. Podobało jej się tu. Wszystko było pod ręką.
Wyszła bezszelestnie ze swojej komnaty. Skierowała się do sali tronowej. Poczuła na sobie czyiś wzrok. Przywołała cień. Już wiedziała kto ją obserwuje. Powolnym krokiem ruszyła wzdłuż sali. Portrety władców. Zbroje. Miecze. Robi wrażenie.
Był wystarczająco blisko. Udawała, że go nie widzi.
Klasnęła w dłonie. Wszystkie świece w sali zgasły a obserwator wyglądał na zdezorientowanego. Bardzo zdezorientowanego.
Klaśnięcie w dłonie. Świece paliły się.
-Czyżbym wystraszyła Cię, młody Lordzie?-rudowłosy mężczyzna wyglądał na mocno rozwścieczonego. Przycisnął ją do ściany tym samym wytrącając z ręki kielich.
-Wspaniały rocznik.-skrzywiła się nieznacznie.-Szkoda, że się rozlał.

<Caspain?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz