-Dwa pokoje-powiedziałem, kładąc przed nim mieszek pieniędzy.
Jego oczy zalśniły.
-Oczywiście, proszę za mną-powiedział. Ruszyliśmy po schodach.-Dam Państwu dwa najlepsze, jakie mamy. Na jaki czas?
-Ustalimy to jutro-rozporządziłem.
Otrzymaliśmy klucze do pokoju, zapłaciłem odpowiednią sumę.
-Odpocznij, zamówię coś do jedzenia-rzuciłem, wychodząc z jej pomieszczenia.
Zszedłem na dół i poprosiłem karczmarza o dwa ciepłe posiłki.
Wróciłem do siebie i rzuciłem się na łóżko potwornie zmęczony. Po kilkunastu minutach rozległo się pukanie. Do wnętrza lokum za moim pozwoleniem wszedł karczmarz niosąc talerz z posiłkiem. Nie było to wyszukane danie, ale teraz nie pogardziłbym niczym.
***
Leżałem w łóżku próbując zasnąć. Na nic, mimo zmęczenie jakaś dziwna obawa nie pozwalała mi zmrużyć powiek. Przewracałem się z boku na bok. Otwarłem szerzej oczy, gdy usłyszałem ciche pukanie. Nie przekręciłem klucza. Do środka wsunęła smukła, piękna postać.
-Alysanna?-Ugryzłem się w język.-To znaczy…
-Tak, to ja. Nie mogę spać…-szepnęła i bez skrępowania ruszyła w moim kierunku. Miała na sobie tylko cienką koszulę.
Poczułem, że robi mi się gorąco. O choroba…
-Ta się składa, że ja też nie…
<Alyss? ( ͡° ͜ʖ ͡°) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz