wtorek, 22 kwietnia 2014

Od Felsaroth'a c.d. Alysanny

Wjechaliśmy do pięknego miasta. Cóż, zdecydowanie wyróżniało się na tle pozostałych stolic. Odszukaliśmy pierwszą, lepszą zadbaną karczmę, oddaliśmy konie do stajni płacąc niewielkie pieniądze i weszliśmy do środka. Karczma nosiła jakże oryginalną nazwę ,,Pod zdechłym gryzoniem”. Zachęcająco, psia jego mać. Wewnątrz pachniało piwem, potem i… czymś jeszcze. Księżna zmarszczyła drobny nosek czując ten smród. Trwała niezła zabawa, jak zwykle w takich miejscach. Podszedłem do karczmarza.
-Dwa pokoje-powiedziałem, kładąc przed nim mieszek pieniędzy.
Jego oczy zalśniły.
-Oczywiście, proszę za mną-powiedział. Ruszyliśmy po schodach.-Dam Państwu dwa najlepsze, jakie mamy. Na jaki czas?
-Ustalimy to jutro-rozporządziłem.
Otrzymaliśmy klucze do pokoju, zapłaciłem odpowiednią sumę.
-Odpocznij, zamówię coś do jedzenia-rzuciłem, wychodząc z jej pomieszczenia.
Zszedłem na dół i poprosiłem karczmarza o dwa ciepłe posiłki.
Wróciłem do siebie i rzuciłem się na łóżko potwornie zmęczony. Po kilkunastu minutach rozległo się pukanie. Do wnętrza lokum za moim pozwoleniem wszedł karczmarz niosąc talerz z posiłkiem. Nie było to wyszukane danie, ale teraz nie pogardziłbym niczym.
***
Leżałem w łóżku próbując zasnąć. Na nic, mimo zmęczenie jakaś dziwna obawa nie pozwalała mi zmrużyć powiek. Przewracałem się z boku na bok. Otwarłem szerzej oczy, gdy usłyszałem ciche pukanie. Nie przekręciłem klucza. Do środka wsunęła smukła, piękna postać.
-Alysanna?-Ugryzłem się w język.-To znaczy…
-Tak, to ja. Nie mogę spać…-szepnęła i bez skrępowania ruszyła w moim kierunku. Miała na sobie tylko cienką koszulę.
Poczułem, że robi mi się gorąco. O choroba…
-Ta się składa, że ja też nie…

<Alyss? ( ͡° ͜ʖ ͡°) >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz