Stałam tak nad nim, nie spuszczając go z oczu. Iltran chyba nie miał zamiaru się ruszyć. Westchnęłam zirytowana, ale usiadłam naprzeciwko druida.
- Jestem Cassandra- powiedziałam w końcu. Iltran uniósł znacząco brwi, a ja przewróciłam teatralnie oczami. Siedzieliśmy w ciszy.
- Nie powinieneś być w jakiejś..no nie wiem. Świątyni?- spytałam, po chwili. Młody mężczyzna zaśmiał się krótko.
- Jestem druidem, nie kapłanem. W przeciwieństwie do tego drugiego nie mam stałego miejsca zamieszkania- rzucił, jakby od niechcenia. Skinęłam głową. I znowu cisza. Do dupy. Nie miałam pomysłu jak go spławić, nie jestem zbyt towarzyska. Choć...brakuje mi ludzkiego głosu. No. Prawie ludzkiego. Druidzi nie są do końca "zwyczajni".
- Ty też nie jesteś normalna- odezwał się nagle druid. Spojrzałam na niego. Przeszedł mnie dreszcz. Coraz mniej mu ufałam.
- Takich rzeczy nie powinno się mówić przy pierwszym spotkaniu, nie sądzisz?- stwierdziłam. Odruchowo dotknęłam ręką znamienia na karku. Potrząsnęłam głową, próbując wyrzucić z głowy czarne myśli.
<Iltran?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz