wtorek, 29 kwietnia 2014

Od Eilistraee C.D Caspaina

Westchnęła ciężko. Musiała odreagować.
Ukradła ubranie jakiemuś młodemu myśliwemu korzystającemu z dworskiej łaźni. Zakluczyła swoją komnatę. Zdjęła z siebie szaty i błyskotki, założyła ubranie do polowań. Rozpuściła włosy które opadły lekko kaskadami na plecy. Sięgały aż do bioder. Splotła je jednak szybko w gruby warkocz. Nie przypominała już Eilistraee, wysłanniczki Boga, kapłanki z Asshai. Spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Uśmiechnęła się do siebie.
Osiodłany już koń stał przy budynku stajni. Nie był osiodłany jednak dla niej a dla jakiegoś wysoko postawionego członka Książęcej Gwardii. Poczekała aż odejdzie on ze swoim giermkiem. Zwinnym ruchem wskoczyła na wierzchowca. Pocwałowała w stronę okolicznego lasu. Miała nadzieję, że żaden z myśliwskich oddziałów jej nie znajdzie. Na Południu wzięto by ją za młodego chłopaka. Na Wschodzie jednak białowłosi mężczyźni byli co najmniej bardzo rzadcy.

***

Była w połowie przemierzania boru gdy lunął ulewny deszcz. Kłusowała powoli w stronę dworu. Lniana koszula przylegała do jej mokrego ciała. Całkowicie mokra i zziębnięta, nie odczuwała jednak dyskomfortu. Od dawna nie pozwalała sobie na taką swobodę, teraz czuła się dobrze. Zeskoczyła z konia gdy znalazła się na dziedzińcu. Niezauważalnie wślizgnęła się do wnętrza potężnego zamku. Nie trudno było jej znaleźć Caspaina, znajdował się on w swojej komnacie.
-Eilistraee.-kącik jego ust delikatnie podniósł się na jej widok. 
-Christa.-posłała mu zawadiacki uśmiech.-Mam na imię Christa.
Nie zwracała uwagi, że ubrania są przemoczone a jej włosy potargane. Lord jednak zauważył to i uśmiechnął się szerzej.
-Ładnie tak kraść cudze konie i odzienie?-spytał.
-Tak.-rzuciła i przygryzła wargę.


<Caspain?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz