Nie mogąc się powstrzymać wplotłem palce w długie, piękne, pachnące bzem włosy kobiety, uniosłem do góry jej głowę. Zbliżyłem się do niej, a potem złożyłem na jej kształtnych, różowych wargach nieśmiały pocałunek. Było to wręcz muśnięcie wargami o wargi. Widząc, że się nie opiera kontynuowałem coraz śmielej i śmielej. Czułem słodki, rozkoszny smak jej ust, zapach jej skóry, ciepło delikatnego, gładkiego ciała. Pobudziła wszystkie moje zmysły. Zapragnąłem ją mieć. Teraz, natychmiast. Oczarowała mnie jak żadna inna. Nigdy nie czułem niczego takiego. Moja dłoń dotknęła szyi kobiety i wsunęła się pod jej koszulę. Czułem pod opuszkami palców kształt jej ciała, doskonały pod każdym względem. W jednej chwili pocałunek przestał być delikatny. Iskra wybuchła gorącym, namiętnym płomieniem. Słyszałem w uszach szum swojej krwi, oddałem się uczuciu nieważkości. Odsunąłem się na chwilę od niej mając ochotę spojrzeć w jej oczy. Rozchyliłem powieki i spojrzałem na nią. Wpatrywała się we mnie wielkimi, granatowymi oczyma, które lśniły w blasku bladego światła świecy stojącej na szafce. Nic nie mówiła. Oddychała po prostu głęboko i szybko. Popchnąłem ją lekko na łóżko i wsunąłem dłoń pod jej koszulę. Przejechałem dłonią po smukłym, cudownym brzuchu kobiety, zdarłem z niej koszulę chłonąc wzrokiem idealne proporcje jej ciała.
<Sanna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz