wtorek, 22 kwietnia 2014

Od Eony

Leżałam na trawie i wypatrywałam zagubione stworzenie. Musiałam upolować coś no obiad oraz dla mojego pracodawcy. Kazał mi przynieść jednego królika, jelenia i dzika. W tej pozycji trwałam już od dobrych paru godzin, a na jelenia nie natknęłam się w ogóle. To był mój ostatni punkt do zrealizowania, by pójść do domu i zarobić na ten tydzień. Nagle usłyszałam szelest. Zręcznie wyciągnęłam strzałę z kołczanu i założyłam na cięciwę. Oczy skierowałam w kierunku z którego odchodziły odgłosy. Z krzaków wyszedł dorodny jeleń i już wiedziałam, że będzie sporo kosztował. Zwłaszcza skóra i poroże. Zmierzyłam wzrokiem dzielącą nas odległość, wycelowałam i wypuściłam pierwszą strzałę. Trafiła ofiarę w oko. Zanim uciekła wypuściłam jeszcze serię takich i podeszłam do niej. Leżała bez życia. Z torby wyciągnęłam nóż myśliwski i zaczęłam obdzierać jelenia ze skóry. Oczywiście nie zapomniałam o jego wypatroszeniu. Łowy były udane i z uśmiechem na ustach zaczęłam wracać. Cieszyłam się, że mieszkam niedaleko, bo te zwierzęta są ogromne i ciężkie. Opłacały się lata treningu z ojcem... i bratem. Już miałam dźwignąć padlinę, gdy usłyszałam kroki. Zdążyłam się uchylić i przetoczyć na bok. Nade mną stał mężczyzna i mierzył do mnie z kuszy.
- To ty nam zabijesz zwierzynę?! To jest teren prywatny! Przez ciebie tracimy pieniądze! - wrzeszczał.
- Jasne, a inni ludzie to co? Co MY mamy jeść? Trzeba zarabiać na życie!
Jego twarz ukazała grymas wściekłości.
- To zaraz będzie o jedną gębę mniej do wykarmienia.
Powiedziawszy to wycelował we mnie i strzelił. Poczułam ból, ale w nodze. Ktoś mnie uratował! Zanim zemdlałam, zobaczyłam dwóch facetów. Byli źli, ale rozmawiali. Usłyszałam jak jeden powiedział:
- Zobaczę, może coś da się zrobić...
Świat zmalał, a ja widziałam już tylko ciemność.

<dokończy ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz