poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Od Edhelrasa c.d. Willa

Pierwszy Doradca Księżnej Alysanny spojrzał z wyższością na przybysza.
-Daruj sobie grzeczności, Herondale. Masz to, po co zostałeś wysłany?-zapytał olewającym tonem.
Mężczyzna rozparł się na krześle, sięgnął do kieszeni i wyjął z niej grubą kopertę. Obrócił ją w palcach, a potem podał Edhelrasowi. Ten ujął ją w chude, kościste dłonie i otworzył. Przebiegł wzrokiem po informacjach zanotowanych na sztywnych kartkach, a potem uśmiechnął się szeroko, odsłaniając proste, pociemniałe nieco zęby.
-Dobra robota, Herondale. –Jego wzrok omiótł całe ciało chłopaka. Od przystojnej twarzy o idealnych proporcjach, przez smukłą szyję, atletyczne ciało.
-Dziękuję, Panie.-Skinął lekko głową.
Gadzi Język myślał chwilę, a potem spoważniał.
-Chodź, zaniesiesz koją odpowiedź do Thytusa Deforssona.-Skierował kroki do długiego korytarza, a potem krętych schodów.
William ruszył za nim. Długa, ciemnozielona, prosta szata Valrisa szeleściła cicho przy każdym kroku, a ciemny pas w talii podkreślał chudą sylwetkę doradcy. Edhelras bez słowa wpuścił szpiega do swojej komnaty. Pomieszczenie było duże, przestronny i schludne. Pod wielkim oknem osłoniętym grubą kotarą stało ciężkie, masywne biurko zawalone jakimiś papierami, które wbrew pozorom były pieczołowicie posegregowane. Po prawej stronie, tuż pod ścianą stały regały zastawione księgami. Obok biurka stał wielki, piękny globus, a naprzeciw tego, obok zamkniętych drzwi do innego pomieszczenia stał niski stół. Gadzi Język cichym krokiem podszedł do swojego biurka, ujął w dłoń kartkę czystego papieru i kaligraficznym, drobnym pismem zapisał wiadomość do owego Thytusa. Nad świecą począł topić czerwony lak, który stopniowo kapał na kartkę papieru. Gdy była go wystarczająca ilość odbił pieczęć i stanął przy Williamie, który wpatrywał się w grzbiety ksiąg.
-Niezła kolekcja-stwierdził, posyłając blademu mężczyźnie obok lekki uśmiech.
-Niezgorsza, choć brakuje kilku istotnych egzemplarzy- odpowiedział Edhelras, kładąc list na jednej z półek.
Odwrócił głowę do młodszego od siebie mężczyzny i uśmiechnął się lekko i nieprzyjemnie.
-Masz chwilkę, czy spieszysz się?-zapytał niby obojętnym tonem.
-Jakoś nieszczególnie, no chyba, że ta wiadomość ma się pojawić jak najszybciej w rękach Deforssona.-Wzruszył ramionami.
-Myślę, że nie jest to aż tak pilne, byś nie mógł pozwolić sobie na chwilę relaksu.-Stanął przed nim, a jego dłoń powoli powędrowała do piersi Williama.
Informator ani drgnął. Wpatrywał się w oczy doradcy, który aktualnie zapatrzony był w jego ciało. Poczuł na szyi dotyk chłodnych, kościstych palców, które skierowały się do jego karku i wplotły w pasma ciemnych włosów. Valris przysunął się do niego jeszcze bliżej i musnął wargami jego szyję.
Herondale stał nieruchomo, ale nie był specjalnie zaskoczony. Oburzony też nie. Szarooki ośmielony brakiem protestu skierował dłoń do krocza posłańca, a potem zacisnął ją na genitaliach faceta. Ten syknął cicho marszcząc czoło i uśmiechając się perwersyjnie.
-Taka okazja zdarza się tylko raz…- Zaśmiał się wysokim, przenikliwym tonem, a potem rozpiął pas Willa. Zsunął w dół jego spodnie razem z bielizną ukazując dużego, ale jeszcze niepobudzonego penisa. –Zajmijmy się nim-szepnął, uklęknął przed facetem, a potem rozchylił blade wargi.



<Will? B) Chyba mnie poniosło ;-;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz