Galopowałam na gniadym ogierze, chcąc dojechać jak najdalej przed zmrokiem. Jednak w końcu musiałam zrobić postój. Napoiłam konia, rozpaliłam ognisko i ułożyłam się wygodnie na trawie. Zewsząd otaczał mnie las. Jego zapach, odgłosy nocnych zwierząt. Uwielbiam to miejsce. Zaczęłam nucić pod nosem melancholijną melodię, gdy usłyszałam jakiś szelest. Zerwałam się na równe nogi, odruchowo kładąc rękę na sztylecie, który miałam za pasem. Skupiłam wzrok na drzewach przed sobą. Chwilę później zza nich wyszedł młody mężczyzna, niewiele ode mnie starszy. Miał rdzawe włosy i niezwykle zielone oczy. Stanął przede mną. Zmierzyliśmy się spojrzeniami.
- Co tu robisz?- spytał, cichym głosem.
- Kim jesteś?- powiedziałam w tym samym momencie, mrużąc oczy. Mężczyzna przyglądał mi się dziwnie.
< Iltran? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz