Nieznajoma podała mi rękę i pomogła wstać. Otrzepując kolana mierzyłam ją wzrokiem. Nie wiem co tu robi i czemu ich zabiła.
- Kim jesteś? - zapytała.
Popatrzyłam na nią spode łba.
- Skąd mogę wiedzieć, czy mogę ci zaufać?
Uśmiechnęła się i powiedziała:
- Dobra odpowiedź
Chwilę patrzyłyśmy na siebie po czym obróciłam się na pięcie i machnęłam jej ręką na pożegnanie.
- Czekaj!
Ja jednak nie zwalniałam kroku. Starałam się ją zignorować.Tak samo jak bolącą nogę.
- Poczekaj! Nie mogę cię tak teraz puścić. Musisz teraz wybrać: Albo do nas dołączysz, albo spotkasz się ze swoim bratem szybciej niż myślisz.
Stanęłam jak słup. Powoli mrużąc oczy obróciłam się w jej stronę.
- Skąd ty o nim wiesz?! - wysyczałam wkurzona.
Zrobiła zdziwioną minę.
- To ty nie wiesz? Wszyscy cię poszukują. Twoja babka rozwiesiła listy gończe z twoim profilem.
Chyba szlag mnie trafi! Wszystko we mnie wrzało.
- Chodź ze mną, a mój przyjaciel wszystko ci wyjaśni.
Może przez to moje życie się zmieni?
- Jeśli ma przyjaciela lekarza to pójdę. Tak przy okazji nazywam się Eona. Eona Rackess.
Skinęła głową.
- Argona. Po prostu Argona.
Doszłam do niej i ruszyłyśmy przed siebie.
- Właśnie sobie przypomniałam, że lekarz wyjechał na miesiąc.
- Miło - oznajmiłam.
Po paru godzinach wędrówki byłyśmy na miejscu, a dokładniej kilometr przed nim.
- Muszę zawiązać ci przepaskę na oczy, dopóki nie wiemy czy będziesz godna zaufania.
Protestowałam, ale noga coraz bardziej mnie pobolewała więc się zgodziłam.
Argona trzymała mnie za ramię i prowadziła. Nie zatrzymała się nawet, gdy ktoś zapytał ją kim jest. Przepaska wciskała mi się coraz bardziej. Czułam pod stopami kamienie, a później byłyśmy już na schodach. Ciężko, ale jakoś poszło. Koleżanka otworzyła drzwi wepchnęła mnie do środka i za sobą zamknęła drzwi.
- To mój znajomy.
Ściągnęła mi kawałek szmatki z oczu...
<Argona?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz