poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Od Cassandry C.D Joraha

Po rozmowie z księciem udałam, zabrałam swojego konia i udałam się do gospody w mieście. Wynajęłam pokój i rozgościłam się. Potem poszłam zjeść coś na ciepło. Poprosiłam o ciepłą zupę i szklankę czegoś mocniejszego. Kilka minut później młody barman przyniósł moje zamówienie. Ciepły płyn rozgrzał moje zziębnięte ciało. Szybko zjadłam danie i poszłam do swojego pokoju, aby odpocząć.

***

Niecałe trzy godziny później byłam już na nogach. Rozczesałam włosy, przebrałam się w szmaragdowo-zieloną szatę i zeszłam do jadalni. W tym samym momencie do gospody wszedł Sir Jorah. Skłoniłam głowę na powitanie. Gwarne rozmowy momentalnie ucichły, wszystkie spojrzenia skierowane były na niego. Barman zaprowadził naszą dwójkę do stołu oddalonego od innych. Wtedy znów rozległy się pogawędki, choć znacznie cichsze. Usiedliśmy naprzeciwko siebie. Książę zmierzył mnie swoim mądrym spojrzeniem, choć kryło się w nim też inne uczucia.
- Jesteś zmęczony, panie- zauważyłam, uśmiechając się delikatnie. Spokojnym ruchem ujęłam jego prawą dłoń i złączyłam ją ze swoją. Chciał ją wyrwać, ale go powstrzymałam. Przymknęłam powieki i skupiłam się na jego nieustabilizowanej energii.
Po chwili otworzyłam oczy i wypuściłam rękę księcia.
- Co ty zrobiłaś?- spytał, mrużąc oczy.
- Powiedzmy, że będziesz mniej drażliwy i zmęczony, sir. Zregenerowałam większość twojej energii. Teraz powinieneś się wyspać- stwierdziłam.
- Przecież mieliśmy porozmawiać, nieprawdaż?- przypomniał książę, wyraźnie poirytowany. Westchnęłam.
- Owszem. Skoro uważasz, że potrafisz wystarczająco trzeźwo myśleć, to oczywiście, pomówmy.
Patrzyłam mężczyźnie głęboko w oczy.
- A więc dobrze- mruknęłam.- Wiesz panie, o planowanym ślubie Księżnej Alysanny z księciem Zachodu. Książę Felsaroth ma także w planach złożyć ci wizytę w najbliższym czasie. Przysłał mnie tutaj, ponieważ podejrzewa, że knujesz jakąś intrygę przeciwko Północy i Zachodowi.
- I sądzi, że powiedziałbym ci o tym, Cassandro?- prychnął Jorah, z lekceważeniem. Przewróciłam oczami.
- Nie wszyscy, których uważasz za głupców, rzeczywiście nimi są, książę.


<Jorah?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz